Zastanawiam się nad tym co powiedział mi Dean. Ciekawe co mnie wtedy odciągneło do tego miejsca? Chciałabym sobie przypomnieć. Wzdycham cicho.
- Nic ci nie jest? - doptyuje Dean. Potrząsma tylko głową, bo przypomniało mi sie co innego.
- Dean...?
- Mhym?
- Zanim zacząłeś mi opowiadać... tą historię. Spytałeś mnie czy sobie czegoś nie przypominam. - Dean patrzy na mnie uważnie. Chyba wie, o co zamierzam go spytać. - Mam wrażenie, że chciałeś mi zadać inne pytanie. - przymyka tylko powieki i kiwa głową. Idziemy w ciszy, a ja patrzę na niego wyczekująco.
- Masz racje. - mówi. Nie odzywam się, bo czekam aż odpowie. Jestem ciekawa, czego chciał się dowiedzieć. - Chciałem cię spytać... Zauważyłem, że odkąd tu jesteś, dużo czasu spędzasz z Will'em. - oczywiście chodzi mu o pocałunek, ale nie mówi tego głośno.
- Taaa, do dobry chłopak - mówię, bo co mam powiedzieć? Dean zaciska usta w wąską linię.
- Wiesz, że nie musisz robić nic.. Yhm...
- Nie martw się. - ucinam - to się więcej nie powtórzy. - na twrazy Deana wykwita mały uśmiech. W przeiwiństwie do mnie, humor mu sie poprawił. - A może, skoro chcesz, żeby to się nie powtórzyło, powinniśmy porozmawiać z doktorem. Może znajdzie jakiś sposób, żeby przywrócić mi pamięć. - mówię, lekko zdenerwowana, co da się zauważyć w moim głosie.
Rosyln - Bon Iver & St. Vincent
Gdybym nie patrzyła na Deana, to by mi umknęło, bo tylko spuszcza oczy w dól.
- Doktor Grease, znalazł jakiś sposób? - prawie, że krzyczę. Twarz Dean'a wykrzywia się w grymasie.
- On sam nie jest pewien, czy to zadziała.
- Ale chyba warto spróbować?
- Nie jestem pewien. - nie wierzę w to co mówi. Doktor znalazł sposób, żeby przywrócić mi pamięć, a Dean nawet nie zamierzał o tym wspomnieć.
- To dlatego mnie tu zabrałeś? Miałeś mi o tym powiedzieć? - Dean tylko kiwa głową. - Wiec, czemu tego nie zrobiłeś? - on nawet nie miał takiego zamiaru. Widzę to.
- Bo to może być... nieprzyjemne - mówi.
- To znaczy?
- Nie chcę żebyś to robiła - patrzę na niego wyczekująco. Chce żeby mi wszystko wyjaśnił. - Nie musisz tego robić. Zaczekamy. To nie jest tego warte.
- Nie obchodzi mnie to. Zreszta skąd możesz to wiedzieć? Nie wiesz jak to jest, kiedy tracisz częśc siebie. - zdenerwowanie bierze nademną górę. - Jak mogłeś mi o tym nie powiedzieć!?
- Przecież powiedziałem! - mój nastrój mu się udziela.
- Ale nie zamierzałeś! - nie mam zamiaru z nim dyskutować. Ruszam przed siebie szybkim krokiem.
- Sylvia! Zaczekaj! - słyszę za plecami. A odczep sie odemnie myślę. Po chwili czuję na ramieniu jego rękę, ale ją strącam.
- Dobrze, skoro chcesz, możemy iść do doktora. On ci wszystko wyjaśni. - mówi już spokojniej. - A poza tym idziesz w złą stronę.
Wszystko się we mnie gotuje, więc czekam bez słowa aż wskarze mi drogę. Łapie mnie za rękę i prowadzi we właściwym kierunku. Przez cała drogę nie odzywam się do niego nawet słowem. Idziemy korytarzami, prosto do szpitala. Nie zwracam uwagi na głód, który przybiera na sile.
- Może najpierw pójdziemy coś zjeść? - mierzę go wzrokiem. Nie mam zamiaru teraz jeść. Chcę się wszystkiego dowiedzieć.
Wchodzimy do skrzydła szpitalnego. Już przy samym wejściu Lilly nas zauważa i idzie w naszą stronę.
- I jak udała się wycieczka? - pyta.
- Świetnie - prawie, że na nią warczę. Lilly zbiło to zupełnie z pantałyku.
No Sound But The Wind - Editors
Nie powinnam się tak do niej odzywać, bo to nie na nia jestem zła, ale nie moge pohamować nerwów.
- Co jej się stało? - Lilly kieruje pytanie do Dean.
- Gdzie jest Doktor? - prwaie wchodzę jej w słowo.
- Zaraz powinien tu być. - mówi. - Coś się stało? - pyta Dean'a Lilly.
- Jest zła, bo... W sumie to sam dokładnie nie wiem, dlaczego.
- Możecie nie rozmawiać o mnie, tak, jakby mnie tu nie było? - Pytam z irytacją w głosie? Dean lekko się uśmiecha, co jeszcze bardziej mnie wkurza.
- Nie wiesz o co jestem na ciebie zła?! - podchodzę do niego, mierząc w niego palcem wskazującym. Już kompletnie nad sobą nie panuję. - Może dlatego, że nie zamierzałeś mi nic powiedzieć o tym, że znaleźliście sposób, na to żeby przywrócić mi pamięć. - Teraz zerkam na Lilly. - Ty też nie zamierzałaś sie podzielić ze mną ta informacją?
- To nie należało do mnie Sylvio. - mówi cicho Lilly.
- Świetnie. - mówię i odchodzę od nich. Nie chcę patrzeć na Deana. Siadam tyłem na krzesełku, najbardziej od nich oddalonym. Staram się uspokoić, ale jest to trudne. Dlaczego Dean odrazu mi o tym nie powiedział? Nieczgo tak nienawidzę jak kłamstwa, a gdybym przypadkiem nie poruszyła tematu, on zdecydowanie zachował by tą informację dla siebie. Jaki mial w tym w ogóle cel?
Running Up That Hill - Placebo
Słyszę, że ktoś do mnie podchodzi.
- Hej. - to Dean. Prycham lekko pod nosem, ale w żaden inny sposób nie reaguję. - Nerwusie. Uspokuj się. Zaraz przyjdzie Doktor. Jak się nei uspokoisz, to wątpię, żeby przekazał ci to co chcesz usłyszeć.
Ma rację. Nie powinnam rozmawiać z Doktorem Geasem w takim stanie. I powinnam przeprosić Lilly. Jednak jeszcze nie teraz. Jestem za bardzo zdenerwowana. Moje przeprosiny nie zabrzmiałyby szczerze.
- Przepraszam. - słyszę po chwili. Wiesz gdzie sobie wsadź te przeprosiny?, myślę.- Powinienem był ci powiedzieć odrazu. Tyle, że... Nie wiem, czy dobrze zrobisz, godząc się na to.
- A skąd w ogóle wiesz, że się zgodzę? - odpowiadam, zanim zdążę ugryźć się w język.
- Bo cię znam, Sylvio. - chociaż to nie ma sensu, jego odpowiedź irytuje mnie jeszcze bardziej. Widzę jednak, że Doktor Gease idzie w naszym kierunku, więc staram się uspokoić.
- Witam, i jak się miewa nasza pacjentka? - już z daleka słychać głeboki głos Doktora.
- Dobrze - mówię cicho, żeby nie było słychac negatywnych emocji w moim głosie.
Doktor patrzy pytająco za mnie, pewnie na Dean'a.
- W takim razie przejdźmy do mojego gabinetu. - mówi prosto.
Wstaję szybko, bo mam nadzieje, że Dean nie będzie nam towarzyszył. On oczywiście idzie na nami przez salę, do gabinetu Doktora. Wchodzimy do małego pomieszczenia, które wygląda jak cały bunkier. Szare sciany, zero okien. Na przeciwko wejścia stoi biórko. Za nim jedno krzesło i duża biblioteczka pełna książek. Saidam na fotelu, naprzeciwko biurka. Dean zajmuje miejsce obok mnie.
- Jak mniemam, Dean powiedział ci, że wpadliśmy na pewnien pomysł? - kiwam tylko potwierdzajaąco głową, bo chcę jak najszybciej dowiedzieć się, na czym to będzie miało polegać. - Nie wiem, czy to ma szanse powodzenia. Pomyśleiśmy, że jeśli odpowiedno pobudzimy twój mózg do stymulacji, twoje wspomienia mogą zacząć wracać. Jekak ata metoda może być dość... drastyczna, bolesna.
Tego się nie spodziewałam.
- Jak bolesna?
- Tego nie możemy określić. To na pewno nie będzie przyjemne. Chcemy cię poddać elektowstrząsom. - Doktor przestaje mówić, dając mi chwilę na przemyślenia.
To chyba nie może być aż tak bolesne. Jeśli by było pewnie by mi tego nie proponowali. Jednak, czy jestem odporna na ból? Czy wytrzymam? Tego nie jestem pewna. Jdnak wiem jedno. Jeśli jest jakikolwiek cień szansy, na to, że mogę odzyskać pamięć, nie mam zamiaru nie spróbować.
- Kiedy możemy zacząć? - pytam. Dean;owi się to nie pdoba, bo słyszę, jak porusza się niespokojnie w fotelu.
- Musisz jeszcze odpocząć. Minęło za mało czasu. Po ostatnich wydarzeniach nie doszłaś jeszcze do siebie.
- Kiedy? - Powtarzam.
- Najwcześniej, za tydzień. - mówi stanowczo Doktor Grease.
- Nie ma mowy! - obruszam się. - Nie mogę tyle czekać.
- Sylvio... - Doktor przymyka powieki, chcąc mnie jakoś przekonać.
- Nie Doktorze, nie mogę tyle czekać! Ty nie wiesz, jak to jest! Nie wiesz jak zagubiona się czuję! - pod wpływem nerwów zwracam się do niego na ty. - Zrobię to na swoją odpowiedzialność!
- Co jeśli coś pójdzie nie tak? Co wtedy stanie się z Andy'm? - tym pytaniem Doktor wytrąca mi z ręki wszystkie argumenty.
- Nic mi nie będzie - mówię cicho.
- Nie masz pewności. - mimo wszystko chcę to zrobić. Jak najszybciej. Nie dopuszczam do siebie myśli, że coś może pójść nie tak.
- Nic mi nie będzie - powtarzam.
- W takim razie skonsultuję się z panią Prezydent. Myślę, że już jutro będziemy mogli zacząć.
- Nie! - Dean dopiero teraz zabiera głos. - Nie możesz jej na to pozwolić! Sam wiesz najlepiej, że jest jeszcze za wcześnie!
- Nic nie mogę zrobić. - dziwię się, że skoro Dean krzyczy, Dokto wciąż może utrzymać nerwy na wodzy. - Zersztą dziś Sylvia dobrze się spisała. Żadnych zawrotów głowy i tym podobnych.
To nie prawda. Widzę, że Dean już chce powiedzieć o tym, jak dziś na niego wpadłam, więc mu przerywam.
- Nie możesz mi zabronić! To nie twoja sprawa! - moje słowa powodują, że Dean zaciska tylko mocno szękę. Wiem, że chce mi coś odpowiedzieć, jednak hamuje się przy Doktorze.
- Kiedy możemy zacząć?
- Myślę, że już jutro. Teraz pójdę to skonsultować i dogadać wszystko z panią Prezydent. - Doktor szybko się ulatnia, dając mnie i Dean'owi trochę prywatności.
Cosmic Love - Florence + The Machine
- Dean... - zaczynam cicho. Nie chcę się z nim kłócić.
- Nie. - Dean wstaje szybko i odwraca się do mnie plecami. - Nie chcę tego słuchać!
Żeby mu spokojnie odpowiedzieć muszę wspomóc się głębokim wdechem.
- I tak to zrobię. - Deam uderza mocno w ścianę. Otwieram szeroko oczy ze zdziwienia. Nie wiem co mam zrobić, ale zdania i tak nie zmienię.
- Myślisz, że mi to odpowiada? Myślisz, że się nie boję? - powoli też zaczynam unosić głos. Czy on nie rozumie, że muszę ozdyskać wspomnienia? Dean odwraca się do mnie i podchodzi powoli. Łapie moją twarz w swoje ręce i opiera się swoim czołem o moje.
- Więc tego nie rób. Jest dobrze tak jak jest... - mówi cicho. Jak to możliwe, że jego nastrój może się tak szybko zmienić? Jak to możliwe, że jego, że jego nastrój tak szybko mi też się udziela? Teraz calą złość, którą czułam gdzieś się ulotniła. Moją twarz płonie, przez jego ręce, które mnie ogrzewają. Tak jak i jego oddech, który czuję teraz na sobie. W tym momencie nie istnieje nic innego z wyjątkiem nas.
- Dean... - mówię cicho i chrapliwie. Nie chcę, żeby ten ogień ustał. Zbliżam powili swoje usta do jego, co powoduje, że oboje oddychamy szybciej.
Wtedy słyszę, że drzwi się otwierają. Odwracam szybko głowę i widzę jak Andy biegnie w naszym kiedrunku.
- Co wy tu robicie? - uśmiecha się szeroko i dopada moich nóg.
- Andy! - kucam, żeby go ucałować. - Skąd wiedzieliście, że tu jesteśmy?
- Mijaliśmy po drodze Doktora. - dopiero teraz widzę stojącego w drzwiach Will'a. Jego twarz wykrzywia ból, którego nie potrafi ukryć. Pięknie, teraz mam wyrzuty sumienia. Tylko dlaczego? Czuję się tak, jakbym robiła coś złego, a wcale nie uważam, żeby tak było. Po ostatnim incydenie w ogóle nie rozmawialiśmy na ten temat. Nigdy nie okazywałam mu szczególnych względów, więc nie rozumiem, dlaczego jest mi teraz wstyd.
W pomieszczeniu nastaje krępująca cisza.
- Will... - zaczyna Dean, ale ten nawet na niego nie patrzy. Will wpatruje się we mnie, co niezbyt mi odpowiada, bo moje policzki płoną czystym szkarłatem. - chciałbym z tobą porozmawiać.
- Można powiedzieć, że z ust mi to wyjąłeś. - odpowiada. Odwraca się tylko i wychodzi. Po chwili wiedzę plecy Dean'a znikające za dzrzwiami.
- I jak tam było na zajęciach? - pytam Andy'ego dźgając go lekko palcem w brzuch.
- Super, dziś poznawalismy nową literkę. - Andy zaczyna mi opowiadać swój dzień, a ja mimo tego, że staram się skupić z całych sił, to nic z tego nie wychdzi. Zastanawim się czego może dotyczyć rozmowa za ścianą. Czy Will będzie zły? I o czym Dean chciał z nim porozmawiać?
- Sylvia! - Andy wyrywa mnie z zamyślenia machając mi ręką przed oczami.
- Tak?
- Ty mnie nie słuchasz. - mały się obrusza. Ma rację, ale nie daję tego po sobie poznać.
- No cośty, jasne, że cię słucham. A jak koledzy? Albo koleżanki? - uśmiecham się szeroko, bo zmiana tematu podziałała.
- Super. Są bardzo fajni... - Andy chce opowiadać dalej, ale nie może bo drzwi otwierają się szeroko. Will i Dean stoją obok siebie i chodź nie są do siebie w góle podobni mają identyczne miny.
O-o. To jedyna myśl, która przychodzi mi teraz do głowy.
- Andy, chodź ze mną. Will i Sylvia muszą teraz porozmawiać. - Dean wyciąga ręke do malca, a ten bez słowa podchodzi do niego. Po krótkiej chwili zostajemy z Will'em sami.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz